13 lutego 2009

Scars on Broadway (Scars on Broadway, 2008)


Pierwsza recenzowana płyta powinna być wyjątkowa pod wszelkimi względami, więc pierwsze co przyszło mi do głowy to właśnie Scars on Broadway. Pytanie „co w niej wyjątkowego” to pytanie retoryczne dla fanów System of a Down, bo jak pewnie większość z nich zdążyła dowiedzieć się z różnych źródeł, zespół się rozpadł, a raczej podzielił się na dwie równie świetne grupy. Serj Tankian świetnie sobie radzi w swojej solowej karierze pokazując świetną współczesną mieszankę czegoś poważnego i zupełnie przeciwnego, a ta mieszanka układa się w jego niebanalny styl.

Za to Daron Malakian i John Dolmayan, były gitarzysto-wokalista i perkusista Systemu, nie popadli w banał i w nowej kapeli nazwanej Scars on Broadway 29 lipca 2008 nagrali pierwszą płytę, nazwaną zaskakująco Scars on Broadway, którą to zajmuje się w tej recenzji.

Wybrałem ją, ponieważ wydała mi się niezwykła. Dlaczego? Bo większość typowych kapel Kalifornijskich odrzuciłbym nie zwracając na nie uwagi, ale nie mogłem ominąć Malakiana i Dolmayana w nowym wydaniu. I dopiero teraz odczuwam, jakby dwaj wokaliści byłej kapeli System of a Down gryźli się, kto, jak, gdzie. Ale to chyba właśnie sprawiało, że ten zespół da się słuchać bez końca, bo każdy z nich wkładał niewiarygodnie wiele, a magia tego wystarczyła by na kilka innych zespołów, choćby na dwa :] .

Co jest w tej płycie takiego? Najbardziej zachwycił mnie ten geniusz w prostocie, dokładnie to samo za co uwielbiam White Stripes. Nie jest to Avenged Sevenfold, tutaj melodie są schematyczne i często do przewidzenia przy pierwszym słuchaniu, ale są też piękne, w sposób inny niż Serja Tankiana. Wokal w nagraniu studyjnym ma piękniejszą barwę niż na koncertach zespołu – płycie wychodzi to na duży plus, ale koncertom publicznym już nie. Warto dodać, że Daron ma olbrzymi zarost na twarzy i wygląda jak stary dziadek, ale najwyraźniej taką ofiarę musiał poświęcić dla dobra zespołu :D .


Na płycie jest dokładnie 16 piosenek, a o albumie dodatkowym (takim jak w przypadku Serja) nic mi nie wiadomo. Wszystkie z nich stoją na wysokim poziomie. Jedyna, która nie tyle mi się podoba co mnie denerwuje wręcz to Hungry Ghost, ale to pewnie przez to że to ona kończy płytę i jedną z najlepszych piosenek – They Say. Tak jak ona wpadły mi w ucho szczególnie 3005, Chemicals, Serious czy Whoring Streets, ale wszystkie warto posłuchać, bo wszystkie mają to „coś”, co przyciąga do nich po raz kolejny i kolejny. Podobne odczucia mam też z The Greatest Hits kapeli Kalifornijskiej The Offspring, gdzie jeszcze większy luz nie byłby dla mnie tak genialny, gdyby nie dobre skojarzenia (bez skojarzeń :] ). Lato, słońce i ciepłe powietrze to dla mnie Offspring, oderwanie się od przyziemnych spraw to Scars on Broadway.

Piosenki od strony technicznej prezentują się równie dobrze, chociaż mogę coś więcej powiedzieć tylko od strony gitary. Grając czuć w tym wiele z SoaDu, np. nietypowy strój gitary (czego osobiście nie lubie ;p ) czy prostą metodę grania, a fragmenty solowe nie są tu raczej częste, to nie Metallica.

Więc podsumowując – płyta to prawdziwa rewelacja, którą polecę fanom punk-rocka, Systemu i White Stripes oraz wielu innym, bo każdy lubiący gitarowe brzmienia powinien tą płytę przynajmniej strawić czy zaakceptować. Ma to coś, co ciężko ująć nie dając zetknąć z podmiotem, a w tym przypadku płytą. Zaliczam ją jako pierwszą do kategorii „posłuchaj koniecznie”.



1. Serious
2. Funny
3. Exploding/Reloading
4. Stoner-Hate
5. Insane
6. World Long Gone
7. Kill Each Other/Live Forever
8. Babylon
9. Chemicals
10. Enemy
11. Universe"3005"
12. Cute Machines
13. Whoring Streets
14. They Say



Płyta Scars on Broadway na:

Empik | last.fm | Muzyka Onet

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz